13 grudnia 2014

Buddyzm cz.3

Po naprawdę obszernej lekturze następuje kres wpisów ogólnych o buddyzmie. Może kiedyś powrócę do konkretnych zagadnień filozoficznych czy religijnych. Jednak na dzisiaj dość - co za dużo to niezdrowo. W niektórych miejscach jest nawiązanie do pierwszego i drugiego wpisu.

Buddharupa

Pod tą egzotyczną nazwą kryje się pojęcie przedstawienia Buddy w formie rzeźbionej. Są one bardzo ważne, gdyż to nie tylko symbol wiary, ale również przedmiot medytacji. Spełniają podobną funkcję jak krzyż w chrześcijaństwie. Pewne stałe elementy występujące w każdym posągu to: proporcjonalnie wydłużone palce u rąk i nóg, długi (orli) nos, wydłużone płatki uszu (od książęcej biżuterii) oraz szerokie ramiona. Różne przedstawienia określa się terminem mundra. Najczęściej spotykane przedstawienia:
Pozycja lotosu 
To przedstawienie odzwierciedla pełną harmonię myśli jaka powinna w oświeconym zachodzić.

Kwiat lotosu z palcami dotykającymi ziemi
Podobnie jak w poprzedniej jednak z ważnym dodatkiem. Dotykając ziemi Budda ma brać ziemię za świadka swojego oświecenia.

Budda leżący
Pozycja ta symbolizuje wydostanie się z kręgu wcieleń przez ostatnią śmierć. Ważnym jest, aby prawa ręka Buddy spoczywała pod jego głową.

Budda z gestem braku lęku
Symbolizuje opiekę.

Inaczej przedstawienia wyglądają w Japonii, Chinach czy Korei. Wiąże się to z synkretyzmem religijnym do jakiego tam doszło. Różnica jest zauważalna w masie Buddy. To jest jednak związane z religiami rodzimymi, którymi teraz się nie zajmuję.

Medytacje

Najbardziej znana jest joga. Jednak błędnym jest pojmowanie jej jako własności buddyzmu, gdyż została ona przejęta z hinduizmu. Nie powinno być to dla nas dziwne, ponieważ jedna religia pochodzi od drugiej. Cel w obydwu jest taki sam - wyrwanie się z kręgu reinkarnacyjnego. Głównie chodzi o to, aby poprzez doświadczenie empiryczne własnego ciała i umysłu osiągnąć oświecenie. Silnie jest związana z tradycją Wed, ale w wyniku rozwoju patrzenie na jogę ulegało zmianie zostawiając jedynie cel medytacji.

W sumie tyle. Tak myśli większość, ale nie my. Obok tej formy medytacji istnieje nieskończona ilość praktyk. Zależy to, jak wszystko w buddyzmie, od państwa gdzie ta religia się rozwijała.

W rejonie chińsko-koreańsko-japońskim wykształciła się medytacja nianfo. Występują główne jej cztery odmiany - jednakowoż polegają one na używaniu wyobraźni i schemacie, tzn. ciągłym powtarzaniu imienia Buddy, wyobrażaniu sobie go lub kontemplacji jego wizerunku.

Inną formą jest śamatha. Polega ona na skupieniu się na konkretnym punkcie, by uwolnić rozum od rozproszeń i uzyskać wyciszenie. Wylicza ona 40 obiektów, które są "warte" uwagi m.in kolor żółty, biały czy ropiejące zwłoki. Celem tej formy jest uzyskanie pewnych korzyści w życiu doczesnym.

Vipassana z kolei radzi, by skupić się rytmie własnego ciała. Na początek zaleca się skupienie na własnym oddechu. W późniejszych etapach można skupiać się na biciu serca czy ogólnie swoim pulsie. Cel - jak zawsze oczyszczenie umysłu.

Praktyka zazen, której źródłem jest Japonia proponuje, abyśmy w ogóle wyłączyli myślenie. Całą uwagę mamy skupić na siedzącej postawie wyprostowanej i oddychaniu.

Jidam, którego centrum stanowi Tybet potrzebuje mnichów. To oni muszą nas wtajemniczyć w kilku krokach o co chodzi. Polega to głównie na naszym wyrzeczeniu się sansary i wszystkiego z nią związanego.

Pielgrzymki

Buddyzm wędrowanie uważa za nabożną praktykę, która jest dobrowolna. Nie ma jakiegoś głównego ośrodka wyznaczonego przez doktrynę. Pielgrzymki odbywają się tam, gdzie najłatwiej jest dostać się środkami komunikacji publicznej. Warunek jest jeden: musi to być miejsce związane w jakiś sposób z Buddą, czyli z rozparcelowanymi na kilkadziesiąt części resztkami (prochy i niedopalone kości) mistrza albo teren, który jest powiązany z jego życiem codziennym np. jezioro, w którym został po raz pierwszy wykąpany.

To jest informacja ogólna. Bardziej szczegółowych wskazań musimy szukać w kanonach regionów, np. kanon palijski w Sutrze o wielkim całkowitym zaśnięciu zawiera następującą informację:
Są cztery miejsc, o Amando, które wierni winni odwiedzać z najgłębszym wzruszeniem. Są to: miejsce, gdzie wybrany się narodził; miejsce, gdzie wybrany osiągnął najwyższe i doskonałe oświecenie - bodhi; miejsce, gdzie wybrany wygłosił pierwsze kazanie; miejsce, gdzie wybrany osiągnął nirwanę. I tam, o Amando, przybywać będą wszyscy wierni - mnisi i mniszki, przywódcy duchowi, wszyscy gorliwi wyznawcy (...). A ci wszyscy, o Amando, którzy skonają w czasie pobożnych wędrówek do tych sanktuariów, odrodzą się szczęśliwie na nowo w niebieskim raju.

W związku z powyższym najwięcej osób peregrynuje do: Bodhgaji, gdzie znajduje się cudowne drzewo BO; Kuśinagary - w tej miejscowości Budda wygasł; Lumbini - miejsce urodzenia Buddy. W tych miejscach spotykamy Azjatów, ale również Europejczyków (głównie Niemców) i Amerykanów (głównie z USA). Nierzadko nie są to pielgrzymki, a turystyka religijna. Jednakowoż wiele osób w USA i Niemczech wyznaje tę religię. Powstały tam nowe tradycje, które zostały dopasowane do postchrześcijańskiej kultury tych krajów.

To tyle z podstawowych informacji o buddyzmie. Myślę, że obaliłem wiele mitów dotyczących tego systemu. Równocześnie zachęcam do lektury książek związanych z Buddą i buddyzmem, gdyż jest to niezły kawał skomplikowanej i nierzadko sprzecznej historii.

Pozdrawiam
Krzychu

PS Bibliografia

L.Cyboran, Klasyczna joga indyjska. Jogasutry przypisywane Patańdżalemu i Jogabhaszja czyli komentarz do Jogasutr przypisywany Wjasie, Warszawa 1986.
http://sasana.wikidot.com/medytacja-vipassana-w-prostych-slowach
M. D'Onza Chiodo, Buddyzm, Kraków 2005.
A. Jackowski, Święta przestrzeń świata. Podstawy geografii religii, Kraków 2003.
M. Tworuschka,U. Tworuschka, Religie świata. Buddyzm, Warszawa 2009.



Udostępnij:    Facebook Twitter Google+

6 grudnia 2014

Buddyzm cz.2

Dzisiaj kolejna część dotycząca jednej z największych religii na świecie.

Karma

Ludzie wychowani w kulturze postchrześcijańskiej mając do czynienia z tym określeniem mówią o "losie" lub "przeznaczeniu". Jest to błędne pojęcie. Samo słowo bierze się od rdzenia kr co oznacza "czynienie", "robienie". My dzielimy czynność, można powiedzieć, na trzy części: intencja, sam uczynek, jego następstwo. W buddyzmie tego się nie dokonuje, dlatego karma oznacza wszystkie składowe naraz. Polega na kształtowaniu w sobie (wewnątrz i na zewnątrz) dobrych nawyków w postaci energii życiowej. Stąd też ważniejszym jest to jak coś robimy, a nie co robimy. Wiąże się jednak ona z cyklem wcieleń, gdzie były podejmowane decyzje składujące ową energię. Działa w pewien sposób jak ponadczasowy i ponad życiowy efekt motyla. Z tego też powodu wyznawcy tego systemu starają się czynić jak najwięcej rozumianego przez nich dobra, aby później ono się odbiło na ich przyszłym życiu. 

To jest jak z gliną - jeżeli wypalimy tłustą (czyli ze złymi uczynkami) będzie krucha i praktycznie nieprzydatna. Jeżeli przed obrobieniem (następnym wcieleniem) ją odtłuścimy (będziemy czynić dobro) stanie się ona twarda i przydatna (wcześniejsze dobro zostanie przeniesione na przyszłe życie).

Sansara

Krótką pisząc - jest to krąg wcieleń, z którego powodu cierpi całe stworzenie. Nie jest to stan pożądany, a wręcz przeciwnie - niechciany. Życie na coraz wyższych etapach wcieleń jest przyjemniejsze, ale również tam czeka nas ból, śmierć i cierpienie. Możemy również "spaść na niższe" wcielenia i nie wyrwać się z tego tragicznego kręgu. Miejsca wcieleń mają swoją konkretną kolejność, która jest następująca (również przedstawiona na grafice obok):
1. Świat istot piekielnych
2. Świat głodnych duchów
3. Świat zwierząt
4. Świat ludzi
5. Świat półbogów
6. Świat bogów

Nirwana

Jest to cel każdego buddysty. Jego osiągnięcie kładzie kres naszej bytowości, a więc i cierpieniu. Najlepiej stan ten został opisany w Udanie, czyli piśmie kanonicznym buddyzmu therawada zapisanym w języku pali:
Jest taka dziedzina, gdzie nie ma ani ziemi, ani wody, ani ognia, ani powietrza; nieskończonej przestrzeni, nieograniczonej świadomości, nie ma też nicości, postrzegania ani też braku postrzegania. Nie ma tam ani tego świata, ani innego, słońca ani księżyca. Nie nazywam tego przychodzeniem ani odchodzeniem, ani znieruchomieniem, ani śmiercią, ani narodzinami. Jest to bez podstawy, przemiany czy stałości... Oto kres bólu i troski. (...) Jest coś nienarodzonego, nieistniejącego, nieuczynionego, niespowodowanego nie było, nie dałoby się znaleźć dla narodzonego, istniejącego, uczynionego, spowodowanego żadnego rozwiązania. Ale ponieważ to nienarodzone, nieistniejące, nieuczynione, niespowodowane istnieje, jest też rozwiązanie dla narodzonego, istniejącego, uczynionego, spowodowanego (...). Udana VIII, 1-4

Rodzaje buddyzmu

Wiadomo, że denominacji może być tyle ilu mistrzów, ale historycznie wyróżniamy cztery:

  1. 1. buddyzm pierwotny, który jest rudny do uchwycenia, ponieważ Budda nie zostawił żadnych swoich pism; jego istnienie możemy zauważyć w mowach zawartych w pismach jego uczniów
  2. 2. buddyzm hinajan, który związany jest z językiem palijskim
  3. 3. buddyzm mahajana ( japoński zen, koreański son, chan, amidyzm, szkoła czystej krainy)
  4. 4. buddyzm mantrajana/tantryczny (sendai, singon, buddyzm tybetański, kagu, europejski ośrodek Diamentowej Drogi, bon, sakja, ningma, geug, dzionang)
Zasięg ich występowania jest wymieszany i rozciąga się od Azji Centralnej przez Subkontynent Indyjski, Półwysep Indochiński wraz z archipelagami sąsiadującymi po Chiny, Półwysep Koreański i Japonię. Tam doszło do synkretyzmu z rodzimymi religiami bądź systemami religijno-filozoficznymi (Chiny i Japonia) dając całkiem odmienne spojrzenie na życie doczesne oraz przyszłe.

Więcej w następnym wpisie ;)
Krzychu
Udostępnij:    Facebook Twitter Google+

30 listopada 2014

Buddyzm cz.1

System religijno-filozoficzny, który wymyka się europejskiej nomenklaturze myślicieli opartych na tradycjach grecko-rzymskich oraz oświeceniowych. Korzenie tej myśli sięgają VI wieku BC w rejonach północno-wschodnich Indii. Ze względu na popularność jaką zdobywają praktyki buddyjskie w świecie zachodu mało kto wie o jego historii czy pewnych komplikacji.

Pierwsze lata życia założyciela

Ta część życia jest bardzo zmitologizowana. Nie zaczyna się bowiem od narodzin. Początki sięgają raju bogów (tzw. Tuszita), gdzie przyszły Budda oczekiwał na ostatnie, ziemskie, wcielenie, aby stać się Oświeconym (tzw. Bodhisattwa). Po rozmowie z bogami, którzy utwierdzali go w tym stanie zdecydował o wyborze tzw. pięciu ważnych spraw: czas narodzin; miejsce; rodzina, w której miał się narodzić; jego matka; długość życia matki, która musiała umrzeć tydzień po narodzinach, aby nikogo więcej nie przyjąć do swego łona.

W ten sposób padło na Kapilawastu roku 563 BC w rodzie Sakjów na matkę Maje w domu władcy Suddhodama. W to również jest wpleciona mitologia. Poczęcie dokonało się bez ojca w czasie pełni księżyca, w porze deszczowej. Maja miała wtedy następujący sen: mały słoń o sześciu kłach wszedł do jej łona przez prawy bok. Po tym jak się obudziła udała się do hinduskich kapłanów zapytać o znaczenie tej wizji. W odpowiedzi otrzymała zapowiedź narodzin kogoś wielkiego - władcy świata bądź oświeconego. Już od tego momentu miała się dziać rzecz niezwykła - dziecko miało być cały czas widoczne jak na prześwietleniu latarką. Maja skurcze porodowe miała poczuć po 10. miesiącach ciąży. Narodziny były równie cudowne jak poczęcie: matka urodziła Buddę na stojąco z prawego boku. Poród odebrało czterech bogów (różnych w zależności od regionów) położywszy dziecko na białej pieluszce po czym go wykąpali. Po tym samo dziecko miało wstać, zrobić siedem kroków obejmując wzrokiem cały świat i rykiem lwa oznajmić, że jest najlepszy na świecie i narodził się, aby zbawić ludzkość. 

Po pięciu dniach otrzymał imię Siddhattha. Po kolejnych dwóch - zgodnie z zasadą - umiera matka, która odradza się w niebie bogów błogosławionych. Zgodnie z biografią omawianego dziecka spisanej w języku pali pt. Nidanakatha jako dziecko, podczas pracy służby na polu, uzyskał pierwszy stopień medytacji dżhana. U progu dorosłości ożenił się z kuzynką o imieniu Jaśodhara. Ona po trzynastu latach małżeństwa urodził mu syna, którego nazwali Rakula. Do dwudziestego dziewiątego roku życia używa sobie w pełni. Podoba się to ojcu, który chce, aby Siddhattha został jego następcą. Bogowie mają jednak inny plan, który zaczynają realizować poprzez aranżację trzech "przypadkowych" spotkań: z od dawna zniedołężniałym starcem, z chorym oraz ze zwłokami zmarłego. W ten sposób zrozumiał, że starość, choroba i cierpienie fizyczne dotyczy każdego człowieka na ziemi. Całość dopełniło spotkanie czwarte z żebrzącym pustelnikiem, do którego doszło po kilku dniach. Wtedy podjął decyzję o ucieczce. Porzucił śpiących żonę i dziecko uciekając na koniu, którego kopyta stąpały po dłoniach bogów. Po przekroczeniu bram pałacowych zmienia jedwabne szaty książęce na niebieskie szaty posłańca. 

Tak długi wstęp posłużył mi obaleniu dwóch mitów - buddyzm nie ma bogów, jeżeli są mają znikome znaczenie dla człowieka.

Podstawy buddyzmu

Są nią cztery tzw. szlachetne prawdy, które zostały objawione przez Buddę w jego pierwszym kazaniu w Benaresie:
  1. 1. wszelkie bytowanie to ból i cierpienie - bolesne są narodziny, starość, śmierć, połączenie z niechcianym, rozłączenie z miłym, niezaspokojenie pragnień;
  2. 2. źródłem cierpienia jest niewiedza, z której poprzez różne stadia pośrednie wyłania się pożądanie i przywiązanie do życia zamykające człowieka w kręgu wcieleń;
  3. 3. istnieje możliwość położenia kresu cierpieniu;
  4. 4. stwarza ją tzw. ośmioraka ścieżka: właściwy pogląd - zrozumienie czterech szlachetnych prawd; właściwa myśl - wolność od zmysłowego pożądania, gniewu i okrucieństwa; właściwa mowa - powstrzymywanie się od kłamstwa, opowieści, ostrego języka i głupiej paplaniny; właściwe działanie ciała - powstrzymywanie się od zabijania, kradzieży i nieprawego współżycia seksualnego; właściwe zarobkowanie - powstrzymywanie się od zarobkowania przynoszącego szkodę innym; właściwy wysiłek - by unikać i pokonywać złe, szkodliwe rzeczy oraz rozwijać i utrzymywać zdrowe rzeczy; właściwa uwaga - uważność i świadomość w kontemplacji ciała, uczuć, umysłu i przedmiotów umysłu; właściwe skupienie - skupienie umysłu związanego ze zdrową świadomością.

Ostatnią prawdę dzieli się na trzy grupy: etyczno-ascetyczna praktyka (śila), skupienie (samadhi) i mądrość (pradżnia). Ich praktykowanie ma doprowadzić w ostateczności do oświecenia i wyrwania się z samsary i dojścia do nirwany. Skutkiem tego jest pozbycie się cierpienia w swoim życiu.

Ciąg dalszy nastąpi

Zostawię was z taką ilością wiedzy, ponieważ jest to ogromna partia tekstu, a jeszcze co najmniej drugie tyle czeka na publikację. Szanujmy się na wzajem.

Z pozdrowieniami 
Krzychu
Udostępnij:    Facebook Twitter Google+

23 listopada 2014

Samotność

Są momenty w życiu, gdy siedzisz sam w domu i zadajesz sobie mnóstwo pytań. Szukasz bratniej duszy; zaglądasz do kieliszka; palisz skręta. Wszystko po to, aby się ukryć przed samym sobą; by nie dopuścić do głosu swego sumienia; by odsunąć niespokojne myśli.

Czym jest samotność?

Psycholog Kamila Krocz definiuje to w następujący sposób: subiektywne odczucie wynikające z braku satysfakcjonujących relacji z innymi ludźmi. Widzimy zatem, że dla specjalisty jest to stan negatywny. Samotność może jednak być czymś pozytywnym na co wskazuje Wojciech Kruczyński - autor książki "Wirus Samotności". Nie podaje definicji. Zauważa bowiem, że dobrych rzeczy nie jesteśmy w stanie określić. Są zbyt indywidualne i nieograniczone. Co innego z aspektami życia określanymi przez nas jako złe - te bowiem mają swoje granice, a więc i definicje:
Dobra samotność, podobnie jak prawdziwa bliskość, nie da się szczegółowo opisać i zaklasyfikować. Zachowania, które sprawiają nam ból, zwykle są sztywne i schematyczne, dlatego tak łatwo powiedzieć, czym jest psychiczna choroba, a tak trudno, czym jest psychiczne zdrowie. Z tego samego powodu nie podjąłem się opisać na przykładach, jak może wyglądać dobra samotność i prawdziwa bliskość – wszystko to byłoby zaproponowaniem nowego schematu.

Jakie są rodzaje samotności?

To zależy jakie kryterium przyjmiemy. Podam dwa kryteria, ponieważ odzwierciedlają istotę sprawy, a jak się można domyślić - co psycholog to inny środek ciężkości. Tak więc najpopularniejszego podziału dokonuje się zgodnie z kryterium czasowym: samotność chroniczna lub przejściowa. Kolejnym kryterium rozróżniającym jest nasza wola: samotność z wyboru, z konieczności lub za karę. 

To jednak mówią psycholodzy. Przedstawiciele innych dziedzin również zajmują się tym zagadnieniem. Szczególne miejsce zajmuje ono w filozofii i religii. Mało kto wie, że w chrześcijaństwie wyróżnia się kilka form życia samotnego (choć cały czas we wspólnocie Kościoła): eremityzm, anachoretyzm, cenobityzm, klauzura czy zakony milczące (np. trapiści). Mnisi ci w różny sposób żyjący służą rozwijaniu duchowemu Kościoła.

Co może być przyczyną?

Tutaj każdy może dodać swoją cegiełkę. Zauważmy jednak, że są problemy ogólne, które dotykają każdego z nas. Największym problemem XXI wieku wśród nastolatków i ludzi wchodzących w dorosłość jest poczucie własnej wartości, a raczej jego brak. Zaburzenia te zaczynają się w wielu przypadkach nieświadomie w dzieciństwie, np. bieda w rodzinie czy spełnianie dorosłych wizji na pociechach. Innym czynnikiem może być wstyd czy poczucie winy, gdy zostaliśmy na czymś nakryci. W zależności od wieku i silnej woli może być ono przezwyciężone stosunkowo szybko lub doprowadzić do stanów depresyjnych czy chorobowych (np. zaburzenia trawienia).

Są jednak też pozytywne przyczyny czasowej samotności - chęć skupienia się na dziele artystycznym czy naukowym, przemyślenie swojego życia, odkrywanie i kontemplacja powołania, zmiana środowiska, w którym dotychczas się obracaliśmy. Może to być krótkotrwałe (zmiana środowiska) lub permanentne (życie mnisze).

Jak walczyć?

Oczywiście z tymi negatywnymi aspektami samotności ;) Pozwolę sobie zacytować wcześniej wspomnianą psycholog:

  • dokonaj analizy przyczyn samotności – odpowiedz na pytania: czy boisz się zaangażowania w związek?; czy odczuwasz lęk przed możliwością bycia zdradzonym?; czy właśnie straciłeś kogoś bliskiego i nie jesteś gotowy na nową relację?
  • porozmawiaj o swoim życiu w pojedynkę z najbliższym przyjacielem: co on o tym sądzi?; czy dostrzega u ciebie sprzeczne tendencje – pragnienie tworzenia bliskiej relacji, a z drugiej
  • strony – strach przed związkiem?
  • gdy straciłeś kogoś bliskiego lub niedawno zakończyłeś związek, daj sobie czas. Na bazie przeszłych doświadczeń zastanów się, czego musisz unikać, tworząc nową relację. Ucz się na własnych błędach!
  • nie rezygnuj z kontaktów interpersonalnych: idź do kina, na zakupy, do pubu, na basen. Siedząc w domu i kontemplując własną samotność, możesz przegapić szansę na nową interesującą znajomość. Nie musi to być od razu bliski, intymny związek. Kontakt z drugim człowiekiem to często dobre lekarstwo po stracie kogoś bliskiego. Ucz się powoli otwierać na ludzi.
  • popracuj nad własną samooceną i wzmocnij samoakceptację; twoja samotność nie może zasadzać się na przekonaniu, że jesteś nikim
  • i nie zasługujesz na miłość; doceń swoje zalety i mocne strony. Potrzeba miłości tkwi przecież w każdym człowieku.

W razie poważnych problemów, które trwają już długi czas polecam wizytę u psychologa bądź psychoterapeuty. Nie jest to nic ujmującego człowieczeństwu czy męskości. Panowie - nie bójcie się walczyć o swoje zdrowie! Polecam również następującą stronę i kontakt przez formularz: http://www.samotnosc.net/

Pozdrawiam i zapraszam na spotkanie ;)
Krzychu

PS Motywator muzyczny ;)

Udostępnij:    Facebook Twitter Google+

10 listopada 2014

11 listopada - co to jest?!

Data, która ewidentnie z Polską mi się nie kojarzy. Jest taka jakby to ująć - mało polska. Nigdy jakoś nie słyszałem o super obchodach tego święta państwowego. Nigdy nie słyszałem też z ust Polaka zaproszenia skierowanego w stronę znajomego, by ten dzień świętować. Przeważnie kończy się tak jak zaczyna, czyli narzekanie Kaczyńskiego na Tuska z wzajemnością. A wokoło hasają pomniejsze jegomoście, którzy... Nie ważne. Dalej.

Polecam!
Przychodzi facet do lekarza

Super film, belgijsko-francuska komedia pomyłek. Nagłe zwroty akcji. Nietypowe skojarzenia. Świetne role Danego Boon'a i Alice Pol. Zarysowując: hipochondryk, którego rodzinny lekarz ma już dość zostaje zabrany na akcję humanitarną. Tam poprzez serie pomyłek zostaje uznany za bohatera narodowego pewnego małego, postkomunistycznego państwa. Wyjeżdża na papierach Jean Valjean'a. Reszta do obejrzenia.

Skąd ten film przy tej dacie? Mianowicie część scen kręcona była na terenach byłej II RP. Przedstawiona tam miejscówka wyraża to co większość ludzi myśli o Polsce. W tym miejscu mały konkurs: znajdziesz trzy miejsca potwierdzające tę teorię postawię ci piwo/sok/napój gazowany. Tak swoją drogą - sami taki obraz kreujemy.

Moje odczucia związane z Polską

Jest ogromna ilość rzeczy, które mnie denerwują. Politykarstwo, któremu jesteśmy winni. Narzekający mieszkańcy, którzy nie ruszą się by iść do urny i coś zmienić. Narzucane ideologie, które starają się dyktować warunki. Brak szacunku dla wiary i ludzi wierzących. Brak troski o dobro wspólne. Państwo socjalne, które robi z nas ludzi bezmózgich. Starzy ludzie narzekający na młodzież zamiast wsparcia, pocieszenia. Polacy, którzy są dla siebie największym wrogiem. Brak szacunku dla nauczycieli. Zwyrodniony kręgosłup moralny już od najmłodszych lat. Narzekając młodzi ludzie na stan państwa zamiast zakasać rękawy. Obchodzenie rocznic miejscowych (np. Powstanie Warszawskie, Powstanie w getcie warszawskim) jako ogólnopaństwowe. Brak pielęgnowania rocznic lokalnych (np. Powstania Śląskie, Powstanie Wielkopolskie). Postępująca gimbazacja młodzieży/ Gdybym miał więcej czasu mógłbym wymieniać.

Polska nie jest dla mnie nazwą wywołującą jakiekolwiek uczucia. Są jednak osoby/rzeczy, które niewątpliwie są dla mnie przyjaznym skojarzeniem. Tutaj bowiem poznałem moich przyjaciół, którzy są oparciem. Poznałem wrogów, którzy dali mi w kość i ukształtowali. Znalazłem większość swoich miłości. Nawróciłem się, poznałem Boga. To ludzie tego kraju nie bali się oddać życia za nieznane im często osoby (szoah). Tutaj się kształcę, rozwijam, narzekam. Poznałem tutejsze góry i jeziora. Polska oferuje mi szansę rozwoju zawodowego. Kuchnie mamy świetną. Słodycze również. Lekarze nie pozwalają mi narzekać. Kosmetyki, lasy... Wiele, mnóstwo tego.

Moja prawdziwa ojczyzna

Śląsk - to jest to miejsce, które powoduje u mnie wzrost ciśnienia. Tego kawałka ziemi byłbym w stanie bronić. Choć nie zgadzam się na powszechne uznawanie tych ziem za rdzennie polskie. Tego już nie zmienię. Możemy jednak walczyć o coś ważnego dla całego kraju, a przy okazji uczynić ten region lepszym. Mianowicie federalizacje państwa. RAŚ - wszyscy wiedzą, że nic nie wiedzą. To nie jest działanie tylko dla Śląska. Polecam przeczytać status.

Katowice - rzekłbym moje miasto. Niezwykle piękne i równie bardzo zaniedbane. Za mało kasy wydane na renowację. Nie dostajemy tyle kasy co Wrocław czy Kraków. Robimy jednak co możemy. Za kilka lat będzie pięknie. Narzekasz teraz - takich ludzi nie potrzeba tutaj ;)

Podsumowanie

Moje podsumowanie święta jest takie: Polacy to wieśniacy. Nie jestem w tym osamotniony. Pamiętam nawet lekcje polskiego w liceum, gdzie zapalona polonistka twierdziła, że polska twórczość nie umywa się do europejskiej. Polskie przywary zostały pomimo sowietyzacji. Z tym możemy walczyć - ukłon w stronę informatyków i ich pracę. Jednego co bym sobie życzył: tradycja i nowoczesność wykreowana tutaj na miejscu, nie za granicą.

Krzychu
P.S. Niezwykła polskojęzyczna muzyka ku radości ;)

Udostępnij:    Facebook Twitter Google+

8 listopada 2014

Popularne posty: