O facetach mówi się dzisiaj wiele, najczęściej w kontekście
kryzysu, jaki ma przechodzić świat mężczyzn. Jako dowód przedstawia się męską
szafę oraz kosmetyczkę, które współcześnie mają być niepomiernie większe,
aniżeli były przez całe wieki. Czy aby na pewno tak jest?
Najstarsza szafa, do jakiej zajrzymy, jest rodowodu
rzymskiego, bowiem łączył on osiągnięcia Greków, barbarzyńców z innowacją
własną Rzymian. Na pierwszy plan wysuwa się używanie męskiej bielizny, która
przypominała współczesną. Mieszkańcy Imperium na co dzień używali krótkich
spodni, które są przodkami pantalonów. Żołnierze prawdopodobnie ze względu na
ochronę używali skórzanych klinów przypominających współczesne slipy męskie.
Tego typu bielizna niewiele się zmieniła przez wieki.
 |
| Dalmatica - rodzaj togi |
Podstawowym ubiorem mężczyzn wczesnego okresu istnienia
państwa rzymskiego były tunika i toga. Pierwsza była używana niezależnie od
statusu społecznego. Różniła się materiałem, sposobem zszycia oraz symboliką,
np. senatorzy mieli purpurowy pas od szyi w dół. Toga natomiast była noszona
przez bogatszych mieszkańców Imperium Romanum, którzy narzucali ją na siebie w
chłodniejszych okresach. Wyrazem zniewieścienia była wówczas dalmatyka, jedna z
odmian tuniki oraz tuniki długiej do samej ziemi. Nie godziło się bowiem, by
mężczyzna nosił coś z dłuższymi, szerokimi rękawami lub długiego do ziemi.
Zmiany w tym aspekcie zaszły dopiero w okresie późnego Cesarstwa. Na długo ten
typ ubioru zachował Kościół jako jedyną formę szat liturgicznych. W mroźne dni
funkcjonowały szaty zapinane klamrą lub płaszcze. Używano także koców jako
okryć. Z kolei w upalne dni mężczyźni używali słomianych kapeluszy o szerokiej
średnicy. Również spodnie i spodenki mają antyczny rodowód. Jednak inaczej niż
współcześnie noszone były pod ubraniami, jedynie atleci nosili je jako strój
wierzchni.
Higiena była również bardzo ważnym elementem w kulturze
Rzymian. Przede wszystkim nie godziło się, by mężczyzna miał zarost, długie
włosy czy owłosienie ciała w ogóle (sic!). W historii możemy odnaleźć cesarzy łamiących tę zasadę.
Jednak równocześnie pojawiają się informacje, jak gorszyło to mieszkańców.
Bogatsi obywatele mieli swoich fryzjerów, którzy po porannej toalecie
(przemycie twarzy wodą) pojawiali się w domu pracodawcy i golili jego ciało.
Biedniejsi mieszkańcy mogli się udać do salonu fryzjerskiego, które nie były
ówcześnie rzadkością. Gdy już podstawowe elementy higieniczne zostały wykonane,
można było skorzystać tradycyjnie z publicznych łaźni.
Wieki średnie
Ubiory oraz higiena zmieniły się w średniowieczu pod wpływem
prymitywniejszych ludów germańskich oraz słowiańskich. Swoją rolę odgrywały
także zarazy. Największa z nich, dżuma, stała się powodem zaprzestania używania
łaźni, które do XIV wieku były używane powszechnie i często, szczególnie w
Polsce. Polacy dbali również z niezwykłą starannością o swoje fryzury. Ich
ułożenie było wyrazem szacunku dla innych mieszkańców. Zmiana nadeszła w XIII
wieku, gdy modne na powrót stało się golenie oraz noszenie krótkich włosów. Rezygnacja
ze stylu typowego dla wojów barbarzyńskich (długie włosy i broda) podyktowana
była względami praktycznymi – prościej było usuwać insekty z ogolonej głowy. Od
tego czasu zarost stał się wyrazem pokuty.
W ubiorze średniowiecze rozwinęło dwa typy męskich ubiorów –
luźne oraz obcisłe. Co do bielizny – u mężczyzn pojawiła się jej górna część.
Wcześniej niespotykane koszule wyewoluowały prawdopodobnie z rzymskich tunik.
Noszono je niezależnie od stanu społecznego. Przylegająca do ciała noszona była
przez bogatszą część społeczeństwa, ponieważ na nią ubierano inne elementy
ubioru. W obu wypadkach ich funkcja była dwojaka – służyła jako piżama oraz
jako dzienna ochrona. Tak jak współczesne klasyczne kroje koszul i ta sięgała
do połowy uda. Bielizna dolna była nieco zmienioną formą rzymską. Ludność
cywilna przejęła opasanie bioder od legionistów oraz od wyższych warstw
rzymskich. Oba typy były używane równie często.
 |
| Dublet |
Podstawą męskiego ubioru był dublet. Była to druga koszula
nakładana na bieliznę, ale nadal miała charakter ubioru spodniego. Dopiero w
końcowej fazie średniowiecza stała się elementem wierzchnim. Do niego dopinano
nogawki wyglądem przypominające dzisiejsze pończochy z odkrytą stopą i
strzemionem na śródstopiu, który utrzymywał je naciągnięte. Z tego ubioru
wyewoluowały w drugiej połowie XIV wieku nogawico-spodnie, które wyglądały jak
współczesne spodnie bez materiału w kroku. Aby się trzymały na właściwym
miejscu mocowano je do dubletu za pomocą guzików, haczyków czy też wstążek.
Dało to początek spodniom.
Wierzchnia część była elementem, który mógł być dziełem
sztuki, którego autorem był krawiec. Ograniczała go jedynie moralność i
fantazja. Najdziwniejszym ze strojów było houppelande. W swej budowie
przypominał połączenie późniejszego polskiego żupanu z elementami zdobnymi
typowymi dla sukni takimi jak koronki i podszycia. Czymś zaskakującym dla nas
może być ubiór na zasadzie dopasowania się do ubioru kobiety. Przykład takiego
stroju to cottehardie, które było męskim odpowiednikiem sukni o tej samej
nazwie. Była to elegancka „bluza” zapinana z przodu na guziki ze zwisającymi
pasami materiału lub futra od bicepsów do końca długości ramion. Nieco mniej
ekstrawagancka była cywilna jaka, która wyglądała jak elegancka koszula z
poszerzanymi rękawami. Przypominało to połączenie spodni dzwonów ze
swetrem. Zazwyczaj jednak jaka
przypominała nasze bluzy z zapinanymi na całej długości, za pomocą guzików,
rękawami. Na co dzień noszono nieco mniej wystawne ubrania takie jak jopule
wierzchnie czy robe. Te ostatnie możemy kojarzyć z różnych filmów animowanych,
których akcja rozgrywa się w średniowieczu. Miały różne długości – od bioder po
kostki. Swym krojem i wyglądem przypominały plisowane spódnice. W Polsce robe
również się przyjął, ale w zmienionej, uproszczonej formie – praktycznie
niezdobionej i nieplisowanej.
Całość dopełniało obuwie. W starożytności znano sandały i
buty skórzane. Średniowiecze natomiast odeszło od tego typu obuwia. Drewniane
sandały służyły jako ochrona skórzanych butów – zakładano jedne na drugie.
Skórzane trzewiki zmieniły swój krój, który od tego momentu stawał się coraz
bardziej skomplikowany. Jak zwykle wyróżniały się warstwy najwyższe. Za obuwie
służyły im najczęściej nogawice ze wzmocnioną podeszwą.
Odrodzenie
W renesansie poza krojem odzieży niewiele się zmieniło –
nadal panował trend zmniejszania liczby noszonych ubrań. Dzięki takiemu
rozwojowi mody dublet stał się wierzchnią odzieżą, a nogawico-spodnie przestały
być do niego przypinane. Zaczęły pełnić funkcję samodzielnego stroju,
upodobniając się coraz bardziej do współczesnych rurek czy getrów. Szczytem
mody na północ od Alp stały się – jak najbardziej to możliwe – bufiaste rękawy.
Innym wyznacznikiem trendów były sajany, czyli włoskie kamizelki, o
v-kształtnych i prostokątnych dekoltach, spod których wystawały koronkowe
zdobienia i kołnierze. Nowością natomiast stał się płaski kapelusz, gdyż
odkrycie głowy uchodziło nadal za nietakt. Ze średniowiecznych nakryć
wyewoluowały zawoje, które wyglądały nieco jak wariacje na temat turbanów.
Innym nakryciem męskim (sic!) były siatki koronkowe. Mimo stosowania kontrastu
kolorystycznego oraz tkaninowego (łączenie połyskującego materiału z matowym)
kolorem dominującym była czerń. Wywodziło się to z mody hiszpańskiej, która
ówcześnie była mocarstwem europejskim narzucającym swoją dominację w wielu
dziedzinach życia Europejczyków.
Jednym z plusów tej dominacji było to, że codziennie
zmieniano odzież na czyściutką, świeżo wykrochmaloną. Działo się tak, ponieważ
wierzono, że czysta odzież uwolni od chorób i jest najlepszym źródłem dbania o
higienę. Łaźnie bowiem – tak popularne w średniowieczu – pod wpływem ówczesnych
lekarzy, kojarzących je jako źródło zaraz, odeszły do lamusa. Kąpano się zatem
jak najrzadziej można było.
 |
| Moda pierwszego okresu: wams |
Nieco inaczej do tematu mody podchodzono w baroku. Europa
podzieliła się na dwa style – zachodni i wschodni (od Polski na wschód). W
krajach wyznania katolickiego i protestanckiego modę dyktowała Francja, która
wówczas była hegemonem. Moda wówczas zmieniała się bardzo często – okres ten
można podzielić na cztery etapy: pierwszy kontynuował modę renesansową o
zmienionej kolorystyce opartej na bardzo jasnych barwach; drugi jest nam
najbardziej znany, gdyż w ten sposób zawsze prezentują się słynni trzej
muszkieterowie na srebrnym ekranie (obrazy van Dycka i Rembrandta); trzeci etap
charakteryzuje się męskimi spodniami wzorowanymi na spódnicy, które nierzadko
nimi właśnie były - dodatkowo złączone pośrodku guzikami; ostatni okres to
dominacja elementów stroju żołnierskiego promowanego przez Ludwika IV, który
sprzeciwiał się niewieścieniu mężczyzn. W tym też okresie umiejscawia się
powstanie przodka krawatu, którym król zachwycił się, dokonując przeglądu wojsk
najemnych z Chorwacji. Za czasów Króla Słońce doszło nawet do tego, że
państwowe przepisy regulowały ubiór na dworze władcy. Całość mody męskiej
dopełniały peruki, które na początku w kolorze naturalnych włosów przeszły
metamorfozę i stały się pudrowanymi wymyślnymi konstrukcjami. Było to tak
nieporadne, że czapki zaczęto nosić w rękach, gdyż mogłyby zniszczyć fryzurę.
Niestety za Francją przyszła również większa niechęć do
kąpieli. Uważa się również powszechnie, że mocny zapach francuskich perfum ma
swoje źródło w braku higieny oraz braku kanalizacji w Paryżu. Oczywiście
elementem niezbędnym od tego czasu stały się również młoteczki do zbijania
pcheł. Na szczęście ta moda, podobnie jak ubiór nie przemawiały do mieszkańców
Polski i Europy Wschodniej. Narody słowiańskie oraz leżące dalej na wschodzie
uznawały kąpiel za coś zwyczajnego i koniecznego. Dlatego też naigrywały się z
„francuskich modnisi”. W Polsce ukształtowały się już tradycyjne stroje
szlacheckie, które będą praktycznie niezmienne do czasów późnego oświecenia.
Ciekawostką jest to, że współczesny narodowy strój izraelski jest wzorowany na
polskim.
Moda XVIII wieku była rozwinięciem strojów zapoczątkowanych
przez Ludwika XIV. Ubiór składał się z szustokoru – marynarki wywodzącej się ze
stroju żołnierskiego podobnego do fraka, jednak bez jaskółczego ogona. Z czasem
zastąpił go habit (węższa wersja), a później klasyczny frak. Spodnie zostały
skrócone do połowy ud. Resztę stanowiły cienkie pończochy. Całość dopełniały
czarne pantofle na niewielkim obcasie lub wysokie kozaki wzorowane na
jeździeckich. Zrezygnowano natomiast z ogromnych peruk na rzecz mniejszych lub
naturalnych włosów.
 |
| Londyn XIX wiek - wpływ na Paryż |
W XIX wieku stolica mody męskiej przeniosła się z Paryża do
Londynu. Tamtejszym elitom zawdzięczamy dzisiejszy strój wizytowy, casualowy, a
nawet codzienny. To im zawdzięczamy surduty, kamizelki, spodnie oraz koszule,
które mogą być proste bądź zdobione. Często wśród wyższych sfer używane były
fraki. Jednak pod koniec wieku stawały się one coraz bardziej wyrafinowanym
strojem. Współcześnie zarezerwowanym jedynie do uroczystości najwyższej rangi,
które zdarzają się jedynie raz w życiu. Oczywiście przejście z mody francuskiej
na angielską nie nastąpił od razu. Miała one swoje fazy przejściowe – od
bufiastych rękawów fraków i pończoch, przez surdut kształtujący sylwetkę w
literę X, aż do współczesnych. Kolorystyka także zmieniała się z tęczowej
stopniowo w ciemniejsze kolory jesienne, by u końca epoki królowały brązy oraz
ciemne żółcienie. Rozwijająca się moda na sport nie zmieniała zbytnio strojów.
Kroje pozostawały takie same, a jedynie materiały zmieniały się na lżejsze.
Również temat higieny dopuścił po raz kolejny częste
kąpiele. Ich brak uważany był coraz częściej za wyraz prymitywizmu. Zaczęto
również coraz śmielej używać męskich kosmetyków, głównie perfum i pomady do
włosów.
Zatem czy mężczyźni zmienili się tak bardzo u progu XXI
wieku? Czy po chwili historii z masową odzieżą fabryczną zapomnieliśmy o
indywidualizmie wyrażanym przez modę na różnego typu ubiory? Warto się
zastanowić przez chwilę i pomyśleć, czy macho to jest to. Jeden bowiem będzie
lepiej czuł się w ciuchach metro-, inny w drwalo-, a jeszcze inny w
lumposeksualnych. Ważna jest wygoda oraz odpowiedzenie sobie na pytanie: czy
faceci podlegają feminizacji czy może kobiety podlegają maskulinizacji?