8 marca 2015

Bóg umarł?

Proste pytanie - niezwykłe odpowiedzi. Trudno jest bowiem zadać sobie to pytanie w taki sposób, aby odpowiedź która padnie była szczera. Każdy z nas przynajmniej przez sekundę myślał o Bogu, ale nie każdy bierze Go na poważnie. Sprawdźmy co się za tym kryje.

Nauka

Zacznę od tego co jest oczywiste. Jednak pisząc "nauka" mam tutaj na myśli jej scjentyczne rozumienie, czyli nauki przyrodnicze (ścisłe). 

Zacznijmy więc od matematyki. Jest ona podobno królową nauk. Dlaczego tak jest? Bo w niej jest wszystko logiczne? Bo wszystko się potwierdza? Zastanawialiście się może kiedyś na czym tak naprawdę się ona opiera. Jest to jedno wielkie założenie oparte na aksjomatach, czyli twierdzeniach przyjętych jako pewne i nie zmienne. Brzmi znajomo? Dolewając oliwy do ognia - wiecie skąd pochodzi matematyka pitagorejska w jej podstawowym wydaniu? Z religii. Tak, pitagoreizm był systemem religijno-filozoficznym, których jedną z części byli spekulanci zwani matematykoi. Zajmowali się m.in. wyznawaniem wiary w liczby i ich zdolności we Wszechświecie. Stąd też zrodziło się kilka pojęć matematycznych (tw. Pitagorasa nie jest ich zasługą). 

Tyle ciekawostek. Teraz przyjrzymy się dwóm wypowiedziom sławnych matematyków. Co oni twierdzą o teizmie.
Leonhard Euler

Liczby urojone są cudownym wzlotem Ducha Bożego; są one pomostem łączącym byt z niebytem.  
Cytat ten może nie mówi zbyt wiele o relacji poruszanych rzeczywistości. Jest jednak świadectwem, iż nie trzeba popełniać intelektualnego samobójstwa, by być chrześcijaninem/osobą wierzącą. Nie trzeba również zamykać tych dwóch sfer w osobnych pokojach.
Stewen Hawking
Samo prawo grawitacji może być dowodem na to, że coś może powstać z niczego bez udziału nadprzyrodzonego czynnika, któremu na imię Bóg. (dotyczy teorii wszystkiego)
Ten pan nie zajmuje się matematyką, ale będąc fizykiem musisz mieć ją opanowaną, więc stąd jego cytat. Obrazuje on typowy błąd dla większości naukowców. Mianowicie przyjmuje istnienie czegoś bez początku jednocześnie odrzucając kogoś bez początku. Są to teorie równie prawdopodobne z matematycznego punktu widzenia. Nie ma bowiem obliczeń, które podważałyby myślenie naukowe czy teistyczne 

Przejdźmy więc do chemii, która przez fizyków jest często uważana za siostrę syjamską. Ich wzajemne przenikanie jest tak duże, że nie da się wyznaczyć jasnej granicy pomiędzy nimi. Dla wielu obie te nauki stanowią podstawę egzystencji człowieka przełomu XX i XXI wieku.

Tutaj również ciekawostka: chemia zajmuje się w sumie działaniem elektronowym w atomie (ogromny skrót). Jednak naukowcy nie wiedzą czym jest ów elektron. Podają jego właściwości - nie ma jednak jednoznacznych twierdzeń mówiących o tym np. jak się porusza. Jedną z teorii jest poruszanie się poprzez znikanie - sam to nazwałem poruszaniem punktowym. Polega ono na tym, że patrząc na elektron w jednym miejscu znika i nagle pojawia się on w innym. W jakiś milionowych sekundach jest więc w dwóch miejscach na raz. Rodzi się więc pytanie - czy jest to ten elektron? Pewna część teologów w podobny sposób tłumaczy istnienie aniołów przed tronem Boga przy jednoczesnej ich misji na ziemi. 

Christian Anfinsen 
Musimy przyznać, iż istnieje pewna niepojęta moc czy siła posiadająca nieograniczoną zdolność przewidywania i wiedzę, która, po pierwsze, sprawiła, iż cały wszechświat zaistniał. 
Jest to pierwszy naukowiec w tym zestawieniu, który jest laureatem wielbionej przez scjentystów Nagrody Nobla. Dla nich jest to objaw słabości w myśleniu tego (bio)chemika. On jednak, zauważając pewne prawa logiki i prawidłowości, stwierdza to do czego pcha go nauka. Mówi jedynie to, że ciąg przyczynowo-skutkowy nie może cofać się w nieskończoność. Taka sytuacja wymaga zawsze jakiegoś początku. Nie określa on czym/Kim ma być ten początek.

Ludwig Pasteur
Mało wiedzy oddala od Boga. Dużo wiedzy sprowadza do Niego z powrotem.
Nie chodzi tutaj by kogoś obrazić, a jedynie ukazać jeden prosty fakt - im bardziej zagłębiamy się w naukę tym więcej pytań ona rodzi. Nie ważne jakiej dziedziny się paramy, ona zawsze prowadzi do pytań antropologicznych, egzystencjalnych, metafizycznych. Myślę, że ta interpretacja pozwala oddać ducha tego cytatu.
Francis Crick
Znajomość prawdziwego wieku Ziemi i skamieniałości uniemożliwia jakiemukolwiek zrównoważonemu intelektowi wiarę w dosłowną prawdziwość wszystkich części Biblii, wiarę, jaką wyznają fundamentaliści religijni. A jeżeli część Biblii jest w oczywisty sposób błędna, dlaczego reszta miałaby być automatycznie uznana za prawdziwą?... Cóż może być głupszego, niż opierać cały swój pogląd na życie na ideach, które, jakkolwiek swego czasu zdawały się wiarygodne, dziś okazują się całkowicie błędne.
Jeżeli nie opierać życia na ideałach to na czym? Co może być tak ważne w życiu, by na tym budować swoje życie? Nauka - ona co chwilę się zmienia, podobnie uczucia; każdy ma budować swój system wartości?; cóż zrobić, gdy dojdzie do konfliktu dwóch systemów wartości - który jest ważniejszy?

c.d.n.

Krzychu

PS Łapcie coś dla luzu, a w temacie ;)

Udostępnij:    Facebook Twitter Google+

28 lutego 2015

Może coś więcej?

Biolodzy od bardzo dawna starają się rozwiązać zagadkę nieśmiertelności i wiecznej młodości. Podobnych zabiegów próbowali wcześniej alchemicy i czarownicy. Religie i wiara chrześcijańska podeszły do tego problemu z innej strony - rozwinęli koncept "życia wiecznego". Chciałbym jednak rozwinąć ten temat w oparciu o systemy wierzeń inne od monoteistycznych.

Antropologii europejskiej słów kilka

Pół roku temu pytając dzieci w szkole z czego składa się człowiek otrzymywałem odpowiedzi typu: mózgu, flaków, serca, krwi, zębów itp. W sumie się nie myliły. Jest to najprostszy sposób pojmowania świata przez człowieka. Nie wchodząc w szczegóły mówią o tym niemal wszystkie religie. Sam bym to nazwał antropologią pierwotną.

Dopiero w wyniku pytań pomocniczych dowiadywałem się, że jest także duch i dusza. Tutaj pojawia się problem natury ponad cielesnej. Mamy więc dwa czynniki, które wbrew pozorom nie są wobec siebie różne, nie są też tożsame. W skrócie - duch dla duszy jest tym samym czym dusza dla ciała - jedno ożywia drugie. Duch jest samą substancją żyjącą, natomiast dusza jest procesami, które sprawiają, że człowiek jest wyjątkowy. Czy aby na pewno? 

To co przedstawiłem powyżej jest wynikiem europejskiej kultury, nauki i religii. Spotkały się w jednym miejscu - chrześcijaństwie - elementy semickie z greckimi, rzymskimi i germańsko-słowiańskimi (w promilowych ilościach). W ekstra wielkim skrócie opisałem czternaście stuleci europejskiej antropologii (IV-XVIII wiek).

Ciało

Semici, do których zaliczamy Żydów, arabów, starożytnych Persów i Nomadów, znając podział człowieka na trzy elementy nigdy ich osobno nie rozpatrywali. Mówiąc ciało, dusza, duch zawsze mieli na myśli człowieka. Były - nadal są - to dla nich rzeczywistości tak spójne, że niemożliwe do rozdzielenia. Takie podejście do sprawy nazywamy monizmem materialno-duchowym. Zmiany zaczęły się pojawiać w wyniku myśli greckiej - u Żydów oraz w myśli persko-irańskiej w wyniku misji buddyjsko-hinduskich.

Dla Hellenów oraz ludów Subkontynentu Indyjskiego jasnym było, że ciało nie stanowi nic dobrego. Być może wzięło się to z dwóch czynników, o których opowiem później. Powoduje bowiem ból i cierpienie. Rozwiązanie jednak był tak skrajne jak tylko mogło być. Grecy uważali więc, że życie musi mieć "smak" i postanowili je używać ile można. Zachowali pewne normy seksualne (mają na noc z tym co jest teraz). Poza nimi już chyba złamali wszystkie - celowa bulimia, gwałty w tekstach religijnych, hazard, wykorzystywanie niewolników podobne do współczesnego handlu ludźmi, mordowanie za ozdoby, porywanie kobiet itp. Ludy Centralnej Azji postawili za to na ascezę, która bardzo często wpadała w skrajności. Celem jej było "upodlenie" własnego ciała, "pokazania" mu "swojego miejsca". Uznawali bowiem potęgę fizyczności, która ustępowała jedynie rozumowi. Stąd tak popularna obecnie konieczność panowania nad swoim ciałem.

Koncepcje te jednak rozbijają się o granice Państwa Środka. U Chińczyków bowiem występuje bowiem afirmacja ciała, które - podobnie jak u Semitów - stanowi jedność z duszą. Pokłosie tego poglądu możemy usłyszeć na zajęciach w szkołach wschodnich sztuk walki, które wyrosły m.in. na myśl Konfucjusza. 

Podobną postawę prezentują Japończycy. Różnica polega jednak na traktowaniu osoby jako składnika masy, który musi działać bez zarzutu, aby cały mechanizm był idealny. Skutkiem tego jest jednoczesne docenianie starości oraz wyprowadzka większości starych ludzi do Chin, by młodym zrobić miejsce w kraju.

Połączenie Chińskiej mentalności szacunku dla ciała z Japońską "maszyną" państwową znajdujemy w Korei. Świetnie to przedstawia historia Koreańczyka, który był w Polsce na wymianie studenckiej: gdy wrócił do siebie przez kilka dni był zmęczony. Pewnego dnia więc usiadł sobie na ławkę. Gdy to zrobił od razu zrobił się tłumek wokół niego, czy mu coś dolega. Stało się tak, gdyż ławki nie są dla Koreańczyków - oni bowiem nie mają "publicznej kultury odpoczynku" (wybaczcie - źródła nie pamiętam). 

Przekraczając ocean docieramy do Azteków. Coś nie coś wiemy o nich i o ich umiłowaniu ciała. Ciało było dla nich czymś sakralnym. To ciała bogów budowały świat, ciała ludzi je podtrzymywało. Praktykowali również ofiarę zastępczą - ich serca i krew składane w ofierze dawały życie im oraz ich państwu. Przekażę głos specjaliście:
W wielu azteckich mitach powtarza się wątek stworzenia ziemi i świata z ciała zabitej, na wpół martwej istoty nadprzyrodzonej. Pokazuje to, jak za pomocą porównań cielesnych Aztekowie tłumaczyli sobie otaczającą ich rzeczywistość. W jednym z takich mitów dwaj bogowie Tezcatlipuca i Quetzalcoatl porwali i znieśli z nieba boginię Atlalteutli. Ciało tej bogini było pokryte w wielu miejscach oczami, a także ustami którymi gryzła. Na ziemi istniała już wówczas woda, której pochodzenie nie było wyjaśnione. Dwaj bogowie zamienili się w wodne węże. Jeden z nich schwycił Atlalteutli od prawej ręki do lewej nogi, natomiast drugi od lewej ręki do prawej nogi. Szarpiąc rozdarli ją na dwie połowy. Z jednej połowy jej ciała od strony łopatki powstała ziemia, drugą część obaj bogowie zanieśli z powrotem tworząc z niej niebo. Czyn ten rozgniewał innych bogów, którzy zeszli na ziemię, aby pocieszyć Atlalteutli. Bogowie ci chcąc zadośćuczynić ofierze zarządzili, że to z niej powstaną wszystkie potrzebne ludziom do życia płody. Aby tego dokonać uczynili oni z jej włosów drzewa, kwiaty i zioła; skóra bogini posłużyła do stworzenia trawy i kwiatów; z licznych par oczu powstały stawy, źródła, studnie i niewielkie jaskinie, z ust - rzeki i duże jaskinie, z nosa - doliny górskie, a z ramion góry. Mimo to na wpół martwe i przetworzone ciało bogini płakało domagając się krwi ludzkiej i serc na ofiarę, w innym przypadku nie wydawało plonów.
Całość znajdziecie tutaj.

Dusza

Dla Greków liczył się przede wszystkim świat idealny, duchowy świat idei. Wyciągając temat z religii osadzili go w filozofii skąd przeniknął także do innych dziedzin. W samej myśli ludów miłujących mądrość nie przeszedł on jednorodnie. Jednak głównym wątkiem spajającym wszystkie koncepcje była metempsychoza, czyli wędrówka dusz. Nie była ona niczym dobrym - dusze bowiem musiały ponownie się wcielać i doznawać bólów tego świata. Musiały zaspokajać pragnienia, nie pamiętały idealnego miejsca, do którego na powrót dążyły, tęskno im było nie wiadomo do czego.

Wybijający się w wielu dziedzinach Arystoteles mówił o trzech częściach duszy: wegetatywnej typowej roślinom, zmysłowej typowej dla zwierząt i rozumnej typowej dla człowieka. Każde stworzenie ma CZĘŚĆ duszy. Nie jest więc tak, że ludzie w myśli greckiej są równi przyrodzie. Nie jest też tak, że podlegają tym samym prawom.

Inaczej religie hinduskie, w tym buddyzm, uznawały, że również dusza/anatman nie jest niczym dobrym, gdyż to ona zmusza do reinkarnacji. Osiągnięcie Nieba nie było niczym zadowalającym, gdyż bogowie również mieli swój czas życia w takiej formie. Dlatego tam dąży się do samounicestwienia w nirwanie bądź w bogu. Dlaczego samounicestwienia? Bo sami z własnej woli dążą do tego, by rozpłynąć się w nicości (bądź bogu), by zatracić swą świadomość, swoje ja. Reinkarnacja wielbiona na zachodzie jest przekleństwem na wschodzie. U nich bowiem duszę posiada cała materia świata.

Religie mniej znane bądź mniejsze, np. wierzenia starożytnych Egipcjan, Słowian przedchrześcijańskich, dzieliły duszę na serie pomniejszych części. Każda część odpowiadała za coś innego, ale tylko razem mogły istnieć.

Ciekawe jest natomiast spojrzenie u ludów rasy mongoloidalnej. Tam bowiem dochodzi po śmierci do przebóstwienia duszy, która staje się przodkiem. 
Jak sięga historia, w Chinach istniał kult przodków. Przyjmowano w człowieku dwie dusze, umysłową czyli ducha i zmysłową duszę ciała. Wierzono, że dusza tak długo pozostaje przy zmarłym, jak długo zwłoki "żywi się" odpowiednimi ofiarami. Nieodpowiednio żywione i głodne dusze zamieniały się w upiory, a duch wstępował do nieba prowadzony przez przewodnika.
Całość artykułu tutaj. Jeżeli chodzi o Japonię i Koreę sprawa wygląda niemalże identycznie. Różnice pozostawiam pasjonatom, który mogą rozwinąć wątek w komentarzach. ;) 

Moje własne rozważanie

Bardzo często mam wątpliwości, gdy słyszę wypowiedzi o duszy i ciele niezależne od siebie. Z jednej strony istnieje dusza, która idzie po śmierci do nieba, czyśćca bądź piekła (por. Księgi Machabejskie, Listy Pawłowe, Ewangelia). Z drugiej natomiast ciało nie jest potępione w Piśmie Świętym oraz przez Kościół. Obydwa czynniki są równie ważne, obydwa nas definiują. Oby dwa są dziełem Boga i człowieka. Chyba jeszcze nie dojrzałem na tyle teologicznie, by opowiedzieć się za którąś wersją. Może dojdę do czegoś mojego, indywidualnego? Kto wie.

Pozdro
Krzychu
Udostępnij:    Facebook Twitter Google+

20 lutego 2015

Dlaczego dziewica?

Chciałbyś, aby przy twojej kobiecie fapał jakiś stary koleś?
W wielu filmach przedstawiany jest obraz faceta, który czyha na dziewice niczym myśliwy na dziki. Z życia jednak wiem, że faceci wolą czegoś przeciwnego. Mianowicie wolą seks bombę, która w łóżku będzie niczym nieskrępowanym tygrysem bawiącym się facetem jak kocimiętką. Dziewica to zdobycz. Ja jednak należę do mniejszości ceniących dziewice za to, że są po prostu. Postaram się uzasadnić to kilkoma istotnymi dla mnie argumentami. Może uda się też obalić kilka mitów.

Rozjechanie 

Argument nazwany jednoznacznie, ale dobitnie. Myślę, że stanowi koronę ich wszystkich. Mianowicie wiadomo, że organ dostosowuje się warunków w jakich pracuje. Jeżeli podnosisz ciężary to twoja dłoń stanie się większa. Jeżeli robisz półprzysiady to tyłek ci się zaokrągli. Jeżeli często i gęsto (niekiedy nawet rzadko) do kobiecych organów płciowych wchodzi ich męski odpowiednik - rozluźnia się. Może to skutkować tym, że w pewnych przypadkach ani mężczyzna, ani kobieta w pełni satysfakcji nie osiągnie. Poza tym przy takim widoku niejednemu mężczyźnie opada przyjaciel i jest niechętny do współpracy, ponieważ zastanawia się ile w tym mieszkaniu już facetów mieszkało.

Opryszczka
Bakterie i grzyby

Czytając tytuł myślicie: "wtf?!". Zdarzają się jednak kobiety, które nie wiedzą, że noszą w sobie obywateli drugiej kategorii przez wiele lat. Nie są one bowiem dla nich uciążliwe Facet, który obraca taką kobietę jako rozluźnienie używa gumek i na kilkadziesiąt procent tego nie zauważy. Jednak jeżeli wiążesz się na całe życie chcesz czuć pełnię dotyku, bez lateksowego pośrednika. Wtedy też możemy - głównie faceci - nabawić się drożdżaków, które sprawią, że poranny wzwód nie będzie problemem podczas sikania, a będzie nim cholerny ból. Czekają one jakby tylko na prawdziwego mężczyznę, żywiciela ich rodziny. 

Rozkmina

Jak już wcześniej wspomniałem - może ona nas dotknąć w najbardziej intymnym momencie. Jednak częściej będzie nas dotykać... pod prysznicem. Wszak tam się rozgrywają prawdziwie męskie rozmowy pomiędzy nami samymi. Po co więc zastanawiać się co ona widziała w tych gościach, których znamy. Ilu nie znamy. Co ona mu robiła - jak często i jak gęsto. Może robiła im to, czego nie chce ze mną. Jak wypadam przy nich. Wszelkie rozkminy mogą nas wtedy dosięgnąć,a możemy tego uniknąć.

Szacunek

Nie ubliżając wielu kobietom. Dziewica, która do trzydziestki nadal nią jest - nie licząc różnego typu chorób i motywacji religijnej - musi mieć wszystkie klepki na miejscu. Nie dała się bowiem byle "samcowi alfa". Wiemy również, że nie jest na tyle głupia by na drinka umawiać się u playboya w domu. Jest również wielkie prawdopodobieństwo, że nie zobaczymy "50 twarzy Greya", a na wakacjach będziemy mogli z naszą kobietą zamienić słówko o czymś interesującym, a nie o jej koleżankach czy to co osoba nas mijająca ma na sobie. Co ważniejsze - nie trafimy na skrajnie lewicową/prawicową feministkę. ;)

Niedopasowanie seksualne

Mitem jest pytanie - a co jeśli się nie dopasujemy w łóżku, a będziemy już rodziną? Dopasowanie łóżkowe nie jest czymś co mamy od początku, bo nawet jeżeli uważamy, że jest świetnie - to jest tak na tą chwilę. Później przychodzi normalne podejście do seksu i... jego naturalizacja, czyli kochanie się kilka razy w miesiącu. Nie jest to bowiem już nic nadzwyczajnego ani tak bardzo ekscytującego jak wtedy "gdy byliśmy szaleni". Te kilka razy gwarantuje nam, że zawsze to będzie dla nas przeżycie, a nie tylko wilgotna masturbacja z pornografią na żywo. Poza tym - jeżeli opierasz zależność swojego związku na fundamencie seksu to nie życzę ci potomstwa ani żadnego faceta/żadnej kobiety.

Annie Garratt
Romantyzm

Tytuł w tym miejscu może być ruchomy - nie musi to być motywowane romantyzmem. Ale jak dla mnie jest to wyraz szacunku dla przyszłego męża. Działa to oczywiście w drugim kierunku również. Jest to pewien dar, którego zachowanie kosztowało - w szczególności obecnie - wiele wysiłku, niekiedy nawet zerwania z facetem, który nie chciał czekać. Seks nie jest bowiem dowodem miłości. Częściowo ze względu na punkt wyżej, ale również przez to, że dowodem miłości jest związek. Bycie z kimś w każdej sytuacji jest dowodem związku. Wracając jednak do głównej myśli tego punktu - jest to również najbardziej romantyczny argument. Co innego możesz dać żonie w najważniejszym waszym wspólnym dniu w życiu? Czy nie jest zaszczytem otworzyć jej świat współżycia w tym dniu, który zapamięta najdokładniej (zasada pierwszych połączeń)? Nie znam pary, która by nie była zadowolona z takiego rozwiązania. Przy tym jak o tym mówią widać pewien typowy dla kochanków rumieniec. Życie to chwile, a te mają być najpiękniejsze. Czy nie lepiej małżeństwo zacząć w najbardziej intymny i przyjemny sposób?

Wiara

Dla mnie jako katolika jest to również ważna sprawa. Nie tylko dlatego, żeby wypełnić wolę Bożą. Dziewica, która taką pozostała ze względu na wiarę będzie wierna. Nie tylko dlatego, że to małżeństwo, ale ze względu na moralność tak a nie inaczej ukształtowaną. Takiej kobiecie nie bałbym się zawierzyć życia swojego jak i swoich dzieci.

Sam to pisząc się trochę rozmarzyłem.
Zatem powodzenia ;)
Krzychu
Udostępnij:    Facebook Twitter Google+

14 lutego 2015

Europejskie sztuki walki cz. II

W końcu czas na dokończenie poprzedniego wątku (tutaj) - nie wierzę w przypadki, więc nie bez kozery w Walentynki o rycerstwie ;) Dzisiaj kilka surowych informacji, gdyż nie potrzeba więcej po wcześniejszym artykule.

Ręczna broń stosowana do ataku pieszego


Miecz każdy zna, więc pozwólcie oddać słowo grafice.
Włócznia ma swoje rodzaje. Dzieli się ją na: przeznaczoną do walki jezdnej oraz do walki pieszej. Jej budowa charakteryzuje się rozwiniętymi grotami, o silnie zróżnicowanych konstrukcjach, których końce były zazwyczaj zdobione (np. pomponami). 
Kilka rodzai włóczni zwanych halabardami.
Inny rodzaj włóczni zwany glewią.
Sztylet - rodzaj noża stosowany do samoobrony albo w organizowanych walkach.
Sztylet włoski na sprężynie.
Topór - najprościej określając jest to wielka siekiera, często obusieczna. Ponadto jej ostrze mogło być zdobione. Obecnie często pojawiające się w filmach (np. Władca Pierścieni). 
Repliki.
Broń obuchowa - jej głównym zadaniem było zadawanie ciosów miażdżonych lub miażdżono-szarpanych co niwelowało wroga na stałe, gdyż umierał na polu bitwy lub krótko po walce. Obecnie w walkach nie stosuje się zbyt często ze względu na ogromną możliwość śmierci. 
Młot bojowy.
Morgensztern (Gwiazda Zaranna).
Buzdygan.
Ręczna broń stosowana do ataku konnego

Jest to trochę sztuczny podział, gdyż jezdny wojownik mógł używać broni do walki pieszej aczkolwiek w ten sposób lepiej jest to osadzić w pamięci.

Włócznia
Kopia - lepszej nie znalazłem.
Bogato zdobiona rohatyna - powinna być zamocowana na około dwumetrowym drzewcu.
Łuk - umieszczam go przy jeździe ze względu na postrach jaki siał służąc w rękach Tatarskich. 
Łuk tradycyjny, który został wyparty przez łuki azjatyckie.
Teksty źródłowe

Opis zbroi
Jest ich niewiele, a jeszcze mniej przetłumaczonych na język polski. Potrzebne są w tym miejscu głowy mądre do tego, aby odzyskać to o czym zapomnieliśmy, co wyparliśmy z kultury. Dziwne oznaczenia zawarte w poniższym wykazie są skrótami pod jakimi należy fachowo szukać tekstów. 

  • Cod. ms. 3227a znajduje się w Germanisches Nationalmuseum w Norymbergi; Hanko Döbringer (1389) - dyskurs prowadzony z leychmeistere, mający na celu udowodnić wyższość nauk Mistrza, dlatego też zawiera wiele wskazówek natury bardziej ogólnej, niż pozostałe traktaty z tej linii,

  • ms. germ. quart. 16 (5878), Biblioteka Jagiellońska, Kraków; Gladiatoria (1420-1440),
  • 44 A 8 (Cod. 1449) znajduje się w  Biblioteca dell'Academica Nazionale dei Lincei e Corsiniana w Rzymie; Peter von Danzig (1452),

  • Cod. I.6.40.3, F. Öttingen - znajduje się w Wallersteinische Bibliothek w Augsburgu,

  • M. I. 29 znajduje się w Universitätsbibliothek w Salzburgu. Hans von Speyer (1491),

  • Das Ringersbuch der Hans Wurm, c. 1505,

  • ms. germ. quart. 2020 (5879), Biblioteka Jagiellońska, Kraków; Goliath (1510-20) - ten anonimowy traktat jest wczesnorenesansową w miarę wierną kopią nauk przekazanych przez Petera von Danzig wraz z inspiracjami z innych, bliżej nieznanych źródeł. Szczegółowa analiza części poświęconej naukom mistrza Johannesa Liechtenauera stanowiła temat pracy doktorskiej Grzegorza Żabińskiego,

  • Zapasy Otta Żyda.

Bibliografia

  • Walczak B., Polskie sztuki walki?
  • Bąk M., Staropolski styl władania szablą. Czy istniał naprawdę?
  • Jarosz R., Źródła do ćwiczenia walki szablą polską
Krzychu ;)
Udostępnij:    Facebook Twitter Google+

24 stycznia 2015

Europejskie sztuki walki cz. I

Zbroja do turnieju pieszego.
Pewnego razu siedząc na yt zobaczyłem bardzo interesujący filmik (tutaj). Przypomniało mi to wówczas jak bardzo zawsze chciałem - w sumie nadal chcę - władać sztukami walki. Jako jeden z nielicznych nie myślałem, żeby być jak Bruce Lee - za sztywny. Wolałem Chackiego Chana - ma dystans do siebie. Wracając do tematu, nigdy mi nie mówiono, że mamy swoje, europejskie sztuki walki; że można je ćwiczyć i praktykować na zawodach. Dlatego też chciałbym wam je dzisiaj przybliżyć.

Krótkie wprowadzenie

W przypadku Polski - początki sztuk walki zaczynają się wtedy, gdy tworzą się pierwsze drużyny bojowe książąt władających Polanami. Po utworzeniu zrębu państwowości w X wieku zaczyna się u nas powoli i nieśmiało wyłaniać rycerstwo. W co by się nie przekształciło w wiekach późniejszych - na tym etapie potrzebowali oni broni dzisiaj określanej białą. Na początku rycerze oraz ich broń wyglądali jak puszka (dosłownie) z rozgniecionym gwoździem. Od połowy średniowiecza i w renesansie uświadomiono sobie, że zdobienia nie są złe. O tym jednak na grafikach ;)

Współcześnie nie mamy jednak rycerzy, ale zapaleńców i wariatów historycznych. Dla nich nie jest problemem przebić się przez teksty źródłowe archaiczną polszczyzną pisane, by się dowiedzieć jak ma być ułożony nadgarstek w walce bezpośredniej. Tacy ludzie zrzeszyli się w FEDER (tutaj). Ich celem jest regularna promocja metod walki na miecze (ogólnie broń białą) oraz walki wręcz wykształconych w naszej wspólnej kulturze, która dzisiaj jest spychana przez natłok orientu. Jak sami piszą: Wierzymy, że nasze starania pozwolą nam odzyskać utracone dziedzictwo i że pewnego dnia imiona oraz kunszt średniowiecznych i renesansowych Mistrzów będą znane i obecne w naszej kulturze tak, jak obecne są w niej dziś inne sztuki i sporty walki.

Rodzaje europejskich sztuk walki

Przedstawię tylko główne rodzaje walk - jest ich bowiem bardzo dużo, a liczba stale rośnie. Dzieje się tak, ponieważ niemal każdy kraj miał swoje techniki.

Walkę wręcz praktykowano w trzech sytuacja - obrona, atak, walka na koniu. Głównie polegała ona na umiejętnym boksowaniu oraz, znacznie częściej, na konkretnych kopnięciach. Przerzuty przez bark, plecy i biodro były podstawą. Bardziej niż siła liczył się spryt i przebiegłość - jak to zrobić, by się nie narobić. Przykład ze źródła: 
Dalej, następna technika: kiedy chcesz walczysz z kimś <<z przybiegnięcia>>, a on jest całkiem silny, to pochwyć go szybko, jakbyś chciał silnie ruszyć na niego, i jak tylko odpycha cię on silnie w tył, postaw mu stopę na brzuchu i upadnij rychło w dół na dupę i trzymaj kolana blisko siebie, jak jest to narysowane, i rzuć go ponad sobą. Trzymaj go silnie za ręce, to będzie musiał upaść na twarz. Możesz to takoż wykonywać obiema stopami i bądź szybki.
Walka wręcz na noże bez pancerza. Było to z pewnością spektakularne przy odpowiedniej gibkości i szybkości walczących. Jednak w odróżnieniu od naszych blokersów - nie cięli nimi, a konkretnie wbijali. Można powiedzieć, że jest to rozszerzona wersja walki wręcz.
Następnie, uderza cię kto od góry w twarz, więc pochwyć twój sztylet w twą prawą dłoń i idź nim w górę, i złap nań sztych. Następnie pochwyć twoją lewą dłonią jego łokieć i unieś go w górę, jak jest to narysowane, a złamiesz mu rękę i odbierzesz mu sztylet.
Walka włócznią bez pancerza. Praktyczny przykład na dole, ale wyobraźcie sobie, że mają glewie w rękach.


Walka tasakiem bez uzbrojenia ochronnego.
Następnie, uderza cię kto od góry w głowę, więc idź w górę <<zbrojną dłonią>>, i złap cios na głownię jak poprzednio, i krocz szybko za niego twoją prawą stopą, i połóż mu głowicę na szyi, jak jest to narysowane, abyś rzucił go na plecy.
Walka pieszo w zbroi z użyciem długiego miecza - jak łatwo się domyślić cięcia nie były tutaj skuteczne, dlatego zmniejszano rozmiar miecza na polu bitwy. Chwytano go wówczas lewą ręką w połowie długości i zadawano kłucia w rejony słabiej bronione. Samą rączkę miecza wykorzystywano jak maczugę. Zupełnie nie jak w filmach.

Ciąg dalszy nastąpi

Temat jest szeroki, dlatego nie mogę go skrócić do długości czytelnej dla zwykłego śmiertelnika. Następnym razem postaram się przedstawić rodzaje broni, a także źródła podstawowe dla tego typu działalności. Zachęcam już teraz by się wkręcić w to - szczególnie panowie - wówczas panna nie będzie mogła narzekać na brak rycerskości :D Większość materiałów znalazłem tutaj, a stamtąd są następne odnośniki.

Krzychu ;)
Udostępnij:    Facebook Twitter Google+

16 stycznia 2015

Turcja - Dlaczego nie?!

Turcja jest nie od dzisiaj kierunkiem turystycznym. Wiele osób wybiera ten kraj z wielu różnych przyczyn. Wydawałoby się, że podróż do byłego Imperium Osmańskiego jest wydatkiem na każdą kieszeń. Myśl ta jest błędna. Kraj ten bowiem zalicza się do średniej półki cenowej, a wewnątrz niej również do grupy o zrównoważonej cenie.

Zycie codzienne i wolny czas 

Turcy smakują życie powoli, żyją wg odwiecznych praw natury, a „spokojnie” i „bez pośpiechu” to ich narodowa cecha. Wszechobecny luz można zauważyć zwłaszcza na drogach, gdyż nawet kierowcy nieprzesadnie przejmują się tu przepisami. Z takim podejściem wiąże się również bycie ekspertem w dziedzinie różnych form spędzania wolnego czasu: najchętniej na zewnątrz, w gronie rodziny oraz przyjaciół. 

W kraju, w którym relaks uchodzi za obowiązkową część każdego dnia, dużą popularnością cieszą się tak zwane herbaciarnie, których znakiem rozpoznawczym są: tabuny osób, pomieszczenie spowite dymem papierosów i brak kobiet. W tradycyjnych pijalniach herbaty przy stolikach pokrytych ceratą bądź grubym obrusem mężczyźni grają w tavle (tryktrak, backgammon – jedna z najstarszych gier na świecie), czytają gazety, plotkują i raczą się szklaneczkami cay’u. Picie herbaty jest narodową obsesją Turków, a rozmowy bez niej są jak niebo bez księżyca – jak zresztą mówi jedno z tureckich powiedzeń. Kobiety celebrują swój czas wolny najchętniej w gronie rodziny oraz przyjaciółek; wspólne śniadania na świeżym powietrzu, ploteczki przy kawie w cukierni to ulubione zajęcia pań. 

Turcy nie przykładają wagi do  przepisów ruchu drogowego. Mogą prowadzić mając 0,5 promila alkoholu we krwi. Prowadzą samochód w sposób dowolny i wygodny dla nich samych. Piesi podobnie jak kierowcy nie przykładają wagi do ostrożności uczestnicząc w ruchu drogowym.

Przywitanie 

Ważnym jest stosowanie oficjalnych tytułów wobec osób nam obcych. Zawsze powinno to być „Pan/Pani” (Bey/Hanm). Mieszkańcy tego kraju uwielbiają to do tego stopnia, że możemy spotkać się z tym zjawiskiem nawet wśród młodych ludzi. Jeżeli znamy funkcję danej osoby w społeczeństwie wówczas stosuje się tytuł zawodowy np. usta – mistrz (szewc, czeladnik itp.), hocam – nauczyciel. Warto też wówczas zastosować epitet wartościujący efendi, który oznacza szanowny. Co najważniejsze kolejność używania tych zwrotów jest odwrotna niż w językach europejskich – mówimy „Szuluk Panie” zamiast „Panie Szuluk”.

U Turka w gościnie 

Zapraszają chętnie i często. Dlatego też prędzej czy później będziemy w takiej sytuacji. Warto wówczas dopytać o godzinę, gdyż czas jest dla nich „płynny” tzn. śniadanie może być przygotowane w południe. Nie jest to żaden nietakt, a ułatwi nam główkowanie i rozważanie wielu internetowych opinii. 

Na sam początek zostaniemy prawdopodobnie powitani zwrotem Hoş geldiniz/Hoş geldin wówczas odpowiadamy Hoş bulduk. Niech nas nie dziwi również chęć przywitania przez pocałunek w oba policzki. Jeżeli należymy do grona osób starszych wówczas możemy zostać pocałowani w rękę, która zostanie przyłożona do czoła – jest to oznaka szacunku. Po ściągnięciu butów, u naszych stóp wylądują „kapcie”, które będziemy musieli założyć, aby wejść do dalszej części mieszkania. Co ciekawe – nie jest żadnym nietaktem zabranie ze sobą swoich kapci w zwykłej reklamówce. Jest to częsta praktyka. Bardzo wiele zyskamy sobie sympatii jeżeli nauczymy się kilku podstawowych zwrotów – w pewien sposób łechta to ich ego, przez co robią się bardziej mili niż dotychczas. Pamiętajmy jednak o umiarze. Na wszelki wypadek unikajmy wszelkich gestów ręką, gdyż te znacznie różnią się od naszych co może przysporzyć nam wielu kłopotów, których chcielibyśmy uniknąć. 

Nie powinniśmy się również włączać w krytykę czegoś tureckiego. Lepiej się przysłuchujmy, ale nie włączajmy, gdyż naród ten jest równie dumny co obrażalski. Zachowują się wówczas jak obrażone dziecko co jest dla podróżujących bardzo krępujące. Osoby ciche z natury mogą się poczuć trochę nieswojo, ponieważ Turcy są gadatliwi. W związku z tym możemy zostać zarzuceni niemal morzem pytań – od znajomości języków w naszym kraju po sytuację rodzinną. Tematem tabu są: polityka, religia i postać  Atatürka. 

Szczególną porą jest obiad (jadany wieczorem), zbierający przy stole rodzinę, a często również i gości. Nie wypada odmawiać, ale ponieważ tureckie obiady mogą być obfite i ciągnąć się długo, warto brać po trochu różnych potraw, powtarzając przy tym, że już się najedliśmy – doydum. Po obiedzie Turcy mogą jeszcze długo siedzieć przy herbacie i rozmawiać. Nie dziwmy się obecnością dzieci, gdyż tych bardzo często nie obejmuje rachuba czasu. Spać idą, gdy same poczują, że już nadeszła taka pora. Ciekawostką jest to, że do większości potraw podaje się chleb. Nawet do frytek.

W meczecie 

Turcja to kraj w większości muzułmański, więc należy w nim przestrzegać pewnych zasad. Szczególnie w meczecie. W sumie sprowadza się to do zakrycia odkrytych części ciała (nogi, ręce, dekolt, u kobiet także włosy) oraz nasłuchiwania do modlitwy wiernych. Muezin, który jest uczonym w Koranie obdarzony szacunkiem przez lokalną wspólnotę, wygłasza nauki oraz dba o wzywanie do modlitwy z minaretu. Wówczas możemy się spodziewać opóźnienia w zamówieniu oraz jest to znak, aby nie wchodzić/opuścić meczet. Muzułmanki mają swoją część w każdym domu modlitwy, gdyż kobieta nie może siedzieć koło nieswojego mężczyzny (brata, ojca, męża, syna). 

Chłopcy przed obrzezaniem
Ślub

W niektórych wioskach tureckich panuje taki zwyczaj, że kiedy w domu jest kobieta „na wydaniu”, ojciec wystawia na dach budynku pustą butelkę – wiadomość do mężczyzn i ich rodzin. Ślub mojej przyjaciółki został zaaranżowany przez rodzinę. Otóż, kiedy tata mojej przyjaciółki zakomunikował sąsiadom, że chciałby wydać córkę za mąż, zainteresowane rodziny dzwoniły z ofertami. A kiedy moja przyjaciółka zaakceptowała wybranego przez ojca mężczyznę, obie rodziny przeszły do transakcji. Spotkanie odbyło się w domu rodzinnym dziewczyny, a jej zadaniem było zaparzenie tradycyjnej kawy po turecku i podanie jej rodzinie oraz kandydatowi na męża. Na podstawie tej kawy, matka mężczyzny sprawdza czy kobieta będzie dobra żoną; dziewczyna natomiast sprawdza temperament przyszłego męża, dosypując sól do jego filiżanki. 

Wieczór przed ślubem organizowana jest noc henny, czyli kina gecesi, w której coraz częściej uczestniczą obie rodziny, zarówno kobiety i mężczyźni. Przyszła panna młoda ubrana jest tradycyjnie w bindallı (na czerwono), kobiety przygotowują tace z henną, oraz wnoszą zapalone świeczki, a punktem kulminacyjnym jest nałożenie henny na dłonie przyszłej parze małżeńskiej. 

Po nocy henny odbywa się wesele – czas muzyki, tańca i ogromnej radości. Jak to zawsze bywa na weselach, wszyscy chcą zobaczyć pannę młodą. Panna młoda, w białej sukni ślubnej, wg tradycji przewiązana jest w pasie czerwoną wstążką. Po przybyciu gości, młodzi zasiadają przy stole i w obecności urzędnika składają ślubowania i podpisują akt ślubu. Rozpoczyna się huczna zabawa! I jak to zawsze bywa na ślubach, najprzyjemniejszym momentem jest przyjmowanie prezentów: młodzi zakładają szarfy, do których goście weselni przypinają złote medaliony oraz banknoty. Zwykle tureckie wesela trwają kilka dni, ale z uwagi na ciszę nocną w miejscach turystycznych i kurortach, ograniczone są do północy.

Są to informacje podstawowe jakie powinniśmy wiedzieć o tym kraju ;)

Ten post opracowany we współpracy z: Marta Marcinek - przyszła prawniczka i przewodniczka ;)

Powodzenia dla studentów
Krzychu ;)

Udostępnij:    Facebook Twitter Google+

Popularne posty: